Wyróżniona treść

Mamy wyniki konkursu! Na wyprawę do Zimbabwe pojadą: Małgorzata Bogacka i Agnieszka Krotecka. 

Dziękujemy jednak wszystkim, którzy wsparli akcję – jesteśmy Wam ogromnie wdzięczni, razem naprawiamy kawałek świata! Więcej…

Wyróżniona treść

Specjalne podziękowania dla wszystkich, którzy wsparli akcję Tatende, od pracowników rezerwatu Imire.

Przekazuję Wam podziękowania od Reilly’ego Traversa, szefa ochrony Imire. Nasza praca naprawdę zmienia ich świat!  obejrzyj…

Wyróżniona treść

„Gorączka. W świecie poszukiwaczy skarbów”

Moja druga, już bestsellerowa (dziękuję!!!) książka. Nieco mroczniejsza niż „Samsara”, bardziej przygodowa, ale nadal na luzie i z humorem. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

Dowiedz się więcej…

Gdzie spać: hotele, hostele, guesthouse’y

 

Hotele, hostele, pluskwy i pchle nory

Co tu dużo ukrywać, będziesz często spać w pchlich norach, oglądać pluskwy, karaluchy i grzyb na ścianie. Backpackerzy nie śpią bowiem raczej w hotelach. Śpią w hostelach albo hotelikach turystycznych (tzw. guesthouse’ach).

Dobry hotel to więc taki, który przy niskich cenach zapewnia maksymalną higienę i jakie-takie wygody. Backpackerskie klasyki są wynotowane w Lonely Planet, ale też nie warto się ich kurczowo trzymać. Porządny hotel backpackerski ma czystą pościel, ciepłą wodę, pralnię, małą knajpkę czynną do późna, jakiekolwiek zamki w drzwiach, umożliwia booking przejazdów i dostęp do internetu.

Pragnę zauważyć, ze nie ma na tej liście puszystych ręczników, minibaru i telewizora w pokoju.

 

» Miejsca do spania znajduje się w przewodnika praktycznych, o których już była mowa (np. w Lonely Planet) – w każdym rozdziale znajdziesz listę tanich, średniodrogich i zupełnie drogich hotelików. Możesz też czerpać wiedzę z wyszukiwarek internetowych, np. z hostelworld.com czy booking.com. Jednak najtańsze noclegownie nie mają ani strony, ani tym bardziej rezerwacji przez internet, więc koniec końcem przewodnik książkowy to najlepsze źródło.

 

» Spróbuj zarezerwować pierwszy nocleg w mieście do którego przylatujesz, zwłaszcza jeśli lądujesz wieczorem. Być może odbiorą cię z lotniska i, przede wszystkim, nie będziesz tracić czasu i szwędać się wieczorem z dużym plecakiem w poszukiwaniu hotelu. Najlepiej rezerwować pokój mailem, jeśli tak się da, jeśli konieczny jest depozyt z karty, warto zainwestować. Wyszukiwarki hoteli znajdziesz po prawej stronie w linkach.

 

» Wybierając pokój zawsze obejrzyj co najmniej dwa i wybierz lepszy. Sprawdź czy w oknach są zasłony (słońce), jeśli trzeba – czy wisi moskitiera i nie przypomina sita oraz czy na pościeli nie ma małych rudych plamek (to pamiątki po pluskwach, nie da się ich wyprać).

 

» Najtańsze noclegi to łózka w tzw. dormitoriach (dorm), czyli kilkuosobowych salach. Dla singla to bardzo opłacalna opcja, dla dwójki już nie bardzo, bo często dwa łóżka kosztują tyle, co jeden dwuosobowy pokój.

 

» Schowaj do portfela wizytówkę hotelu. Przyda się, jeśli zgubisz się w mieście a żaden taksówkarz nie będzie mówił po angielsku.

 

» Zawsze warto spytać o „special offers” i „discounts”, często już dzięki samemu pytaniu można dostac rabat 10-20%.

 

» Poszukaj stron z rankingami hoteli i rekomendacjami. Hotele z listy Lonely Planet są zawsze oblegane i często trudno znaleźć w nich miejsce. Ale w okolicy zazwyczaj wyrastają konkurencyjne hoteliki na dorobku, które mocno się starają. Warto obskoczyć kilka ulic wokół „backpackers’ area” w poszukiwaniu okazji.

 

» Czasem hotele z sekcji „midrange” w akcie desperacji oferują bombowe przeceny (widziałem i 60%), wtedy za cenę nieco wyższą od pchlej nory dostajesz pełny serwis. Swoją drogą prawie wszyscy podróżujący raz na jakiś czas inwestują w droższy pokój, żeby się domyć, odpocząć, łyknąć trochę cywilizacji i naładować akumulatory.

 

» W popularnych miejscach funkcjonują naganiacze (touts): warto czasem za ich pośrednictwem szukać hotelu, bo często prowadzą do tanich miejsc spoza listy LP. Najpierw jednak zawsze spytaj o odległość i cenę.

 

» Jeśli płacisz za hotel z góry (zwłaszcza wytargowaną kwotę), trzymaj rachunek, żeby potem nie było nieporozumień.

 

» Dla tych, którzy zdążyli się już przerazić wizją karaluchów i pluskiewek: w każdym miejscu znajdziecie też nieco droższe, ale lśniące czystością miejsca do spania, to tylko kwestia budżetu. Tak więc jeśli akurat ten paragraf jest dla was kluczowy, żaden problem – wydacie na noclegi trochę więcej, ale nadal możecie jechać.

 

» Można szukać tanich (albo i darmowych) noclegów na campusach studenckich. Wystarczy się pokręcić, pogadać, a może uda się uzyskać zaproszenie do czyjegoś domu.

 

» Hospitality Club, CouchSurfing i GlobalFreeloaders to serwisy dla podróżników, którzy umożliwiają sobie wzajemnie bezpłatne noclegi (linki masz po prawej stronie). Pamiętaj – to nie jest darmowy hotel! Po pierwsze – masz moralny obowiązek przyjąć kogoś do siebie, gdy będzie o to prosił. Po drugie – już na miejscu pomagasz ile wlezie, płacisz za swoje rozmowy telefoniczne, robisz zakupy itp.

 

» Na kampingach wybieraj wyżej położone miejsca, w razie gdyby padało.

 

» Ładuj wszystkie urządzenia typu iPod czy telefon, kiedy tylko masz okazję, bo padają w najgorszych momentach z możliwych.

 

» W hotelach backpackerskich można zostawiać rzeczy i odbierać je później, na przykład po tygodniu w dżungli.

 

» Pranie rozwieszaj w pokoju albo na tarasie/dachu, a nie w łazience, która przeważnie jest fatalnie wentylowana i/lub pachnie nieelegancko.

 

» Jeśli prania nie ma gdzie rozwiesić, rozpinasz linkę. Jeśli wieszasz je na zewnątrz, a nie masz klipsów – składasz linkę na dwa, zakręcasz ją kilka razy i wkładasz ciuchy między dwie naprężone części sznurka.

 

» Jeśli masz w śpiworze pchły czy inne insekty – rozwieś go na słońcu na parę godzin, to przeważnie załatwia sprawę.

 

 

 

 

 

Pytania, uwagi, ciepłe słowa i kalumnie ślijcie właśnie w tym miejscu. Zaproszenia i propozycje współpracy, kierujcie proszę do Izy Janiszewskiej. Namiary znajdziecie w ikonce "Agent" na głównej stronie.

Dla tych, którzy nie ufają formularzom: tomek@tomekmichniewicz.pl